Ponieważ poprzednia GD została zdjęta przez redakcję usunąłem z niej "drażniące" fragmenty.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Chciałbym się odnieść do pańskiego uzasadnienia :
"Veritas Vincit zostaje zaś pozbawiony uprawnień moderatora społecznego za wykorzystywanie ich do wojenek z innymi użytkownikami. A ujawnienie przez niego screenu z panelu moderacyjnego jest wręcz skandalem."
Panie Rybitzki ujawnienie takiego zachowania jak obrażanie rozmówcy pod zmienionym nickiem uważa pan za MOJĄ "wojenkę" ?
(te dwa komentarze mają tego samego autora)
To była wojenka aInternauty/gościa. (niezalogowanego) przeciwko Barubalowi.
Takich cytatów Barubala z dopiskiem o ciotach usunąłem minimum kilkanaście ( to taka moja mała wojenka ze spamem-z tego co się orientuję może sobie pan sprawdzić)
A narzędzia wykorzystywane w tej wojence uznałem za nieładne i postanowiłem ujawnić takie nieetyczne zachowanie.
I może to pana bardzo zaskoczy ale nie był mój pierwszy raz :)
Pan za to ani słowem nie potępił takiego zachowania czy ubliżanie innym użytkownikom pod zmienionym nickiem uważa pan za normalne?
Czy teraz każdy może sobie zmienić nick(wylogować się) i obrażac innych użytkowników będąc świadomym swej bezkarności bo każdy kto to ujawni musi się liczyć z konsekwencjami ??
A co do skandalicznego ujawnienia screenu z panelu moderacyjnego to już zupełnie nie rozumiem pańskiego oburzenia.
-numer IP nie został ujawniony.
- czy ujawnienie fragmentu IP jest jednoznaczne z ujawnieniem całego ip ?
-Nic w tym panelu tajnego nie ma.
-Sam go już "ujawniałem" kilkukrotnie (i chyba nie tylko ja) i nigdy redakcja nie miała zastrzeżeń. Raz wklejałem takie same screeny i pisałem (także mejlem) do redakcji z prośbą o interwencję w podobnej sprawie - ale nie doczekałem odpowiedzi ani tutaj ani mejlem.
Moje zdziwienie pogłębiło się gdy znalazłem pański komentarz
i sprawdziłem kiedy to ja pisałem prośby o roztrzygnięcie powyższego sporu .
I wie pan co, ja pisałem te prośby 29 listopada w ...... sobotę i wychodzi ,że to na pana "wachcie".
Korzystając z sytuacji proszę pana o odpowiedź na moją prośbę z przed 5 miesięcy przez której brak ma pan do mnie pretensje teraz.
Ps.
Gdyby nie można było odnaleźć mejla z 29 listopada to wysłałem go dziś ponownie.
-----------------------------------------------------------------------------------------
@aInternauta
Muszę cię przeprosić.
Nie za ujawnienie IP, bo podając tylko jego część nie czuję się winny.
Muszę cie przeprosić bo źle cię oceniłem - oceniłem cię jak "małoletniego" no bo i sposób był mało dojrzały.
I muszą cię jednocześnie pochwalić bo nie zachowałeś się jak tchórz (czyli jak przerażająca tu większość) a jak prawdziwy mężczyzna po męsku przyznając się do wszystkiego ( jak chyba nikt przed tobą tutaj a i przykłady można liczyć na palcach jednej ręki)
W związku z nastaniem czasów wyznaczania nagród za dostarczenie dowodów, zdjęć , zeznań czy opisów przypomniał mi się pewien teks Matki_Kurki w którym zwraca się z prośbą do sztabu PiS o udostępnienie zdjęć z I Komunii obu braci.
"Pamiętam taki czas, kiedy w PiS zadudniło oburzeniem, pogardą, ironią i fanatyzmem religijnym, na wieść o kościelnym ślubie Donalda Tuska. Donald Tusk, jak wówczas argumentowano, dla celów politycznych, chociaż zrobił to najdyskretniej jak się da, wziął ślub nie tyle z żoną, co z kościołem katolickim. Jeśli kryterium polskości i patriotyzmu, jest chronologicznie zaliczanie świętych sakramentów, bardzo proszę, aby sztab wyborczy PiS pokazał zdjęcia z I Komunii braci Kaczyńskich. Moja prośba jest efektem brzydkich plotek, jakoby takich zdjęć nie było, a jeśli są to chłopcy przyjmują swoja pierwszą w życiu komunię, tuż po pierwszym w życiu goleniu. Dlaczego bliźniacy wśród rodzinnych pamiątek nie mają zdjęcia, jakie ma 99% polskich katolickich dzieci. Czy rodzice nie zadbali o tak ważną inicjację w życiu młodego Polaka, czy może właśnie zadbali, aby jej nie było? Proszę pana Dudzińskiego, Kurskiego, Kamińskiego lub Bielana, którzy nie mieli nic wspólnego z rozsiewaniem plotek na temat ślubu Donalda i dziadka z Wehrmachtu, aby zechcieli przedstawić dowody katolickiej sumienności, pupilów Radia Maryja, największych polskich opozycjonistów i katolików, braci Kaczyńskich.
Przy okazji proszę o zdjęcia ze chrztu Ludwika Dorna. "
Ps.
Tak przy okazji to moje jubileuszowe setne GD :)
Kapłan diecezji włocławskiej, Józef Bulka, był na początku lat 50. sowieckim agentem na Litwie. Litewska prokuratura wystawiła za nim europejski list gończy. Ks. Bulka prowadzi katolicką parafię w Mosarzu na Białorusi i jest ulubieńcem prezydenta Łukaszenki.
Białoruska prokuratura nie zgodziła się przesłuchać ks. Bulki. O przesłuchanie księdza Józefa Bułki wnioskowała litewska prokuratura. Litwini zarzucają Bułce doprowadzenie do śmierci co najmniej 56 osób. Według litewskich prokuratorów - ks. Bulka miał donosić sowieckim władzom na partyzantów.
Józef Bułka pod litewskim nazwiskiem Jouzas Bulkas w latach 1951-54 likwidował litewskie podziemie niepodległościowe. Według śledczych zabijał sam, albo wydawał partyzantów sowieckim władzom. Uważano go za cennego agenta bezpieki. W latach 80. Józef Bułka wyjechał do Polski i we Włocławku przyjął święcenia kapłańskie z rąk nieżyjącego już biskupa pomocniczego diecezji włocławskiej Romana Andrzejewskiego. Dlaczego na księdza został wyświęcony ktoś kto nie ukończył seminarium i dlaczego odbyło się to w tajemnicy wiedział tylko nieżyjący biskup.
83-letni ksiądz powiedział agencji Interfax, że nikogo nie zabijał i miesza się go do polityki". Bułka za walkę z alkoholizmem otrzymał medal od prezydenta Łukaszenki a w jego parafii stanął pierwszy na Białorusi pomnik Jana Pawła II.
8 marca 2009, Lech Kaczyński w programie w TVN24 o kandydaturze Sikorskiego na stanowisko Sekretarza Generalnego NATO:
On jest Polakiem. Jeżeli Polak ma szansę, to się Polaka popiera. Będę w najbliższym czasie miał niejedną rozmowę i będę wspominał także o panu ministrze Sikorskim.
17 marca 2009, Lech Kaczyński dla TVP INFO:
Myślę, że Radosław Sikorski wciąż ma szanse na stanowisko szefa NATO, choć nie ma pewności.
23 marca 2009, Adam Bielan dla Radia Zet:
AB: Pan prezydent lobbuje za Radosławem Sikorskim, to prawda, jak sądzę prowadził też rozmowy podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej, natomiast oczywiście tutaj osobą wiodącą jest pan premier i szef dyplomacji, chociaż jemu pewnie w lobbowaniu na własną rzecz
MO: No jak to, ja do tej pory słyszałam, że to prezydent zajmuje się polityką zagraniczną, tak mówił prezydent.
AB: Prezydent zajmuje się polityką zagraniczną, reprezentuje Polskę za granicą, ale przecież wszyscy doskonale wiemy, że w tej sprawie inicjatywa należy do pana premiera, no i Radek Sikorski jako szef dyplomacji również ma w tym swój udział.
24 marca 2009, Mariusz Handzlik:
Minister Handzlik zapewnił, że Prezydent od początku aktywnie uczestniczy w promowaniu kandydatury Sikorskiego na następcę Jaapa de Hoop Scheffera i nic się w tej sprawie nie zmieniło.
4 kwietnia 2009, artykuł na www.prezydent.pl:
Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło potwierdził w sobotę PAP, że Lech Kaczyński poparł na piątkowej kolacji na szczycie NATO kandydaturę duńskiego premiera Andersa Fogh Rasmussena na nowego sekretarz generalnego NATO.
Jak powiedział Szczygło, prezydent rozmawiał a Duńczykiem jeszcze przed kolacją, tuż po koncercie.
Pytany, czy powodem była informacja od samego Rasmussena o poparciu, jakiego udziela mu polski premier Donald Tusk, Szczygło odpowiedział: - Nie była to informacja z jednego źródła. Powodem był także brak jakichkolwiek innych sugestii ze strony rządu, nie udało się nam dodzwonić do premiera ani do szefa jego kancelarii.
Alzheimer ??
Prezydent zapomniał jak nazywa się polski minister spraw zagranicznych i próbował w ostatniej chwili podpytać o to premiera, ale próba się nie powiodła i musiał poprzeć kandydata, którego zapamiętał z rozmowy przed kolacją ??
Niespodziewanie - łamiąc wcześniejsze ustalenia - Lech Kaczyński postanowił polecieć na szczyt UE-USA do stolicy Czech. - Ustalenia po szczycie w Pradze były jasne. Prezydent miał pojechać na dwa następne szczyty NATO, a premier na kolejne spotkanie UE.
Nie wiadomo co wpłynęło na zmianę decyzji prezydenta miejmy nadzieję Lecha Kaczyńskiego zaatakowała obamomania .
Przy ostatnim pięciominutowym (wliczając w to pracę tłumacza) spotkaniu z prezydentem USA nasz Leszek lekką ręką sypnął 1000 naszych żołnierzy do Afganistanu więc miejmy nadzieję ,że to tylko obamomania.
Pamiętacie Marka W., który dokonał zamachu na majestat prezydenta przy użyciu Google ??
Napisał on amatorski program do tzw. pozycjonowania stron w internecie i zastosował podczas pozycjonowania strony skrót myślowy.
Wpisanie bowiem słowa, którym oznacza się obiekt wiszący np. na końcu linki do kurtyny zaczęło w wyszukiwarce wskazywać stronę Kancelarii Prezydenta.
Okazuje się, że nie tylko Google może służyć do naruszania czci najwyższego organu państwa.
Oto kontrowersyjny wynik wyszukiwania w Wikipedii.
Próba znalezienia artykułu na temat Lecha Kaczyńskiego zaowocowała wyświetleniem takiego oto ekranu:
Sprawdźcie sami.
Czy możemy się spodziewać kolejnego postępowania z urzędu?
Jak myślicie ?
Przeprosin, złotówki dla siebie i 5 tys. zł na cel społeczny żąda Ludwik Dorn od Jarosława Kaczyńskiego za jego sugestie, jakoby nie płacił on alimentów. Prezes PiS chce oddalenia pozwu b. wicepremiera i b. marszałka Sejmu. Proces cywilny między politykami rusza 27 marca.
Dziennikarz PAP zapoznał się w Sądzie Okręgowym w Warszawie z aktami procesu o ochronę dóbr osobistych, wytoczonego przez Dorna prezesowi partii, z której usunięto go w 2008 r.
Pozew Dorna zarzuca J. Kaczyńskiemu, że podając z premedytacją nieprawdę w sprawie jego alimentów, zorganizował medialną nagonkę, po której stracił on członkostwo w PiS. Adwokat pozwanego replikuje, że wypowiedzi J. Kaczyńskiego "nie były niezgodne z prawdą", a polityk musi się liczyć "nawet z nieeleganckimi atakami".
Dorn w pozwie chce, by sąd nakazał J. Kaczyńskiemu zamieszczenie na jego koszt przeprosin w dzienniku "Polska" i w radiowych "Sygnałach Dnia". Pozwany miałby przeprosić za "nieprawdziwe zarzuty dotyczące alimentacji", które doprowadziły do "zorganizowanej nagonki politycznej w mediach na Dorna i w konsekwencji usunięcia go z partii". Ponadto Dorn żąda, by sąd zasądził mu od pozwanego symboliczną złotówkę zadośćuczynienia oraz nakazał wpłatę 5 tys. zł na rzecz organizacji wdów i sierot po poległych policjantach.
W pozwie z grudnia 2008 r. pełnomocnik Dorna mec. Agnieszka Metelska napisała, że powód zarzuca pozwanemu "odzieranie go z prywatności" przez "świadome rozpowszechnianie" nieprawdziwej informacji, jakoby nie płacił alimentów dla trzech córek. Pozew podkreśla, że Dorn płaci alimenty i nigdy z nimi nie zalegał, o czym "pozwany wiedział z rozmów z powodem". Mecenas Dorna przyznaje zaś, że wystąpił on o obniżenie alimentów - wobec faktu, że ponownie się ożenił i ma małe dziecko oraz wobec "dużych obciążeń alimentacyjnych i kredytowych". Mec. Metelska podkreśla, że dochody jej klienta obniżyły się po tym, gdy przestał być wicepremierem i szefem MSWiA, a potem marszałkiem Sejmu za rządów PIS - obecnie jest tylko posłem.
Jak donosi Dziennik, w trakcie rozmowy Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem na szczycie w Brukseli prezydent miał w pewnym momencie powiedzieć:
Ja ci mówię chyba naćpana jest.
Słowa te miały paść na podstawie obserwacji bliżej niezidentyfikowanej kobiety. Co ciekawe, słowa słyszeli tylko dziennikarze - zarówno prezydent, jak i premier zaprzeczają, by takie słowa padły. Kiedy dziennikarze zasugerowali, że zdarzenie wychwyciły mikrofony, prezydent odpowiedział:
Pokażcie mi te mikrofony, uroczyście oświadczam, że nic takiego nie powiedziałem.
Dziś otoczenie prezydenta twierdziło, że wymówił nazwisko premiera Węgier FerencaGyurcsányego.
Ciekawe co wymyślą jutro :)
A jak było na prawdę ......
Zastanawia mnie gdzie się prezydent tak otrzaskał z tematem.
Brat go szkolił z czego się robi marihuanę ?
Obowiązek przestrzegania tajemnicy państwowej przez każdego obywatela wywodzi się z art. 82 i 83 Konstytucji: "Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne"; "Każdy ma obowiązek przestrzegania prawa Rzeczypospolitej Polskiej".
Definicje tajemnicy państwowej
1. Tajemnica państwowa. Trzy elementy definicji:
1) materialny - wynikający z treści art. 2 pkt l ustawy z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych (Dz. U. z 2005 r. nr 196, póz. 1631 z późn. zm.); kryterium jest zagrożenie, jakie dla podstawowych interesów RP - porządku publicznego, obronności, bezpieczeństwa, stosunków międzynarodowych lub gospodarczych państwa - może spowodować nieuprawnione ujawnienie takiej informacji;
2) opisowy - wynikający również z treści art. 2 pkt l ustawy, odwołujący się do wykazu rodzajów informacji, zawartego w załączniku nr l do ustawy, który wylicza, jakie informacje mogą być oznaczone klauzulami "ściśle tajne" (część I załącznika) lub "tajne" (część II załącznika);
3) formalny - poprzez nadanie informacji, w trybie określonym w art. 19-25 ustawy, stosownej klauzuli tajności, to znaczy "ściśle tajnej" albo "tajnej", jak głosi art. 23 ust. l ustawy.
Art. 265.
§ 1. Kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę państwową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli informację określoną w § 1 ujawniono osobie działającej w imieniu lub na rzecz podmiotu zagranicznego, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 3. Kto nieumyślnie ujawnia informację określoną w § 1, z którą zapoznał się w związku z pełnieniem funkcji publicznej lub otrzymanym upoważnieniem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Dokumenty Służby Bezpieczeństwa pogrążają Marcina Libickiego, wielkopolskiego europosła PiS. Mówią one m.in. o dwukrotnym wysyłaniu go za granicę przez wywiad SB do inwigilacji środowisk związanych z Radiem Wolna Europa i strukturami NATO.
Pierwsze znalezione akta o Libickim wskazywały, że SB traktowała go do połowy lat 60. jako źródło informacji. Były jednak bardzo skrótowe i niejednoznaczne. Teraz odkryte raporty mówią natomiast sporo o tym, jaki charakter miały związki polityka z aparatem bezpieczeństwa PRL.
Libicki jako źródło informacji występuje w trzech odnalezionych niedawno dokumentach Wydziału II (kontrwywiadu) SB pochodzących z połowy lat 60. W meldunku z 15 marca 1965 roku kierowanym do kierownictwa Departamentu II MSW w Warszawie. W czasie przeprowadzonej rozmowy operacyjnej z ob. L.M. uzyskano m.in. bliższe dane na temat pracowników i organizacji pracy RWE w Monachium, dot. Franciszka Strzałki, Antoniego Ostrowskiego i małżeństwa Pick (...) Z tego samego źródła uzyskano również informacje, że przebywająca na pobycie czasowym w Anglii w 1962 r. nieustalona przez nas córka jednego z wiceministrów PRL udzielić miała interesujących danych pracownikowi RWE na temat pracy jej ojca. Ta ostatnia informacja szczególnie zainteresowała SB, która zawzięcie tropiła tego rodzaju zdrajców.
O ile marcowy raport nie zawiera określenia precyzującego charakter, w jakim Libicki dostarczył informacje, to następny (z 15 kwietnia 1965 roku) meldunek nie pozostawia już takich wątpliwości. Określony jest on jako KO kontakt operacyjny. Czytamy w nim: W miesiącu kwietniu br. wysłano z zadaniami za granicę KO LM, który będzie przebywał na terenie Francji, NRF i Anglii. Zadania zostały uzgodnione z Wydziałem IV Departamentu I MSW (wywiadem SB ).
Kontakt operacyjny był świadomą współpracą. Poza tym, jeśli kogoś wysyłano za granicę i przedstawiano mu zadania do realizacji, to nie mogło być mowy o tym, by taka osoba nie wiedziała, że działa na rzecz bezpieki precyzuje dr Filip Musiał, autor licznych publikacji o procedurach organów bezpieczeństwa PRL z IPN w Krakowie.
Z dokumentów wynika, że Libicki nie po raz pierwszy był delegowany za granicę przez SB wyjeżdżać miał w charakterze KO także w 1964 roku. Mówi o tym Informacja dotycząca rozpoznania dla potrzeb wywiadu z Wydziału II za rok 1964/1965 z 14 grudnia 1965 roku. Dzisiejszy polityk PiS pojawia się w tym raporcie aż czterokrotnie. Występuje za każdym razem jako KO LM ale nie można mieć wątpliwości, że chodzi o Libickiego. Dokument zawiera bowiem notę z danymi biograficznymi, który na niego jednoznacznie wskazują. KO LM mgr historii sztuki, zatrudniony w Muzeum Narodowym w Poznaniu, zam. w Poznaniu, posiada wujka Strzałko Franciszka, który jest aktualnie redaktorem RWE w Monachium oraz wujka Strzałko Piotra zatrudnionego w przedsiębiorstwie podległym US Army w Paryżu i posiadającym wg danych Departamentu I dotarcie do osób ze sztabu NATO w Paryżu. Autor raportu, naczelnik kontrwywiadu SW w Poznaniu, ppłk R. Szwagierczak podkreśla, że KO LM został przejęty na kontakt osobisty przez Departament I.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Chciałbym się odnieść do pańskiego uzasadnienia :
"Veritas Vincit zostaje zaś pozbawiony uprawnień moderatora społecznego za wykorzystywanie ich do wojenek z innymi użytkownikami. A ujawnienie przez niego screenu z panelu moderacyjnego jest wręcz skandalem."
Panie Rybitzki ujawnienie takiego zachowania jak obrażanie rozmówcy pod zmienionym nickiem uważa pan za MOJĄ "wojenkę" ?
(te dwa komentarze mają tego samego autora)
To była wojenka aInternauty/gościa. (niezalogowanego) przeciwko Barubalowi.
Takich cytatów Barubala z dopiskiem o ciotach usunąłem minimum kilkanaście ( to taka moja mała wojenka ze spamem-z tego co się orientuję może sobie pan sprawdzić)
A narzędzia wykorzystywane w tej wojence uznałem za nieładne i postanowiłem ujawnić takie nieetyczne zachowanie.
I może to pana bardzo zaskoczy ale nie był mój pierwszy raz :)
Pan za to ani słowem nie potępił takiego zachowania czy ubliżanie innym użytkownikom pod zmienionym nickiem uważa pan za normalne?
Czy teraz każdy może sobie zmienić nick(wylogować się) i obrażac innych użytkowników będąc świadomym swej bezkarności bo każdy kto to ujawni musi się liczyć z konsekwencjami ??
A co do skandalicznego ujawnienia screenu z panelu moderacyjnego to już zupełnie nie rozumiem pańskiego oburzenia.
-numer IP nie został ujawniony.
- czy ujawnienie fragmentu IP jest jednoznaczne z ujawnieniem całego ip ?
-Nic w tym panelu tajnego nie ma.
-Sam go już "ujawniałem" kilkukrotnie (i chyba nie tylko ja) i nigdy redakcja nie miała zastrzeżeń. Raz wklejałem takie same screeny i pisałem (także mejlem) do redakcji z prośbą o interwencję w podobnej sprawie - ale nie doczekałem odpowiedzi ani tutaj ani mejlem.
Chodzi o tą sprawę:
img212.imageshack.us/img212/3366/meilparq.png
Moje zdziwienie pogłębiło się gdy znalazłem pański komentarz
i sprawdziłem kiedy to ja pisałem prośby o roztrzygnięcie powyższego sporu .
I wie pan co, ja pisałem te prośby 29 listopada w ...... sobotę i wychodzi ,że to na pana "wachcie".
Korzystając z sytuacji proszę pana o odpowiedź na moją prośbę z przed 5 miesięcy przez której brak ma pan do mnie pretensje teraz.
Ps.
Gdyby nie można było odnaleźć mejla z 29 listopada to wysłałem go dziś ponownie.
-----------------------------------------------------------------------------------------
@aInternauta
Muszę cię przeprosić.
Nie za ujawnienie IP, bo podając tylko jego część nie czuję się winny.
Muszę cie przeprosić bo źle cię oceniłem - oceniłem cię jak "małoletniego" no bo i sposób był mało dojrzały.
I muszą cię jednocześnie pochwalić bo nie zachowałeś się jak tchórz (czyli jak przerażająca tu większość) a jak prawdziwy mężczyzna po męsku przyznając się do wszystkiego ( jak chyba nikt przed tobą tutaj a i przykłady można liczyć na palcach jednej ręki)
Szacun aInternauto.